ZMIANA ADRESU

Październik 23, 2011 Dodaj komentarz

BLOG PRZENIESIONY NA ADRES:

WWW.ARMULATOMASZ.BLOGSPOT.COM

ZAPRASZAM!

Tomasz Armuła

Kategorie:Uncategorized

Wojna i pokój w Hali Ludowej

Październik 19, 2011 Dodaj komentarz

(Pisane przed meczem, ale nie do końca o meczu)

Przed spotkaniem Śląsk Wrocław – AZS Koszalin fachowcy nie byli zgodni w swoich przedmeczowych zapowiedziach i nie potrafili wskazać pewnego faworyta do zwycięstwa.

Za wygraną AZS przemawiała pozycja w tabeli. Drużyna z Koszalina z bilansem 2-1 zajmowała przed czwartą rundą wysokie trzecie miejsce, a jej jedyna porażka była minimalna- 64:65. Rywale wrocławian mają też w swoich szeregach drugiego snajpera ligi i byłą gwiazdę Górnika Wałbrzych. Jest nim oczywiście  J.J Montgomery, który rzuca średnio 20 punktów w meczu, a jego rekord w tym sezonie to 37 „oczek”.

Hala Stulecia i jej niepowtarzalny klimat. (Fot. Internet)

Warto jednak zauważyć, że taki dobry wynik wykręcił w meczu przeciwko słabej Polpharmie. W meczu z jeszcze słabszym Basketem Poznań rzucił „tylko” 15 punktów i wygrana jego ekipy była już bardzo skromna- 91:88. A kiedy AZS zakotwiczył w Kołobrzegu to nie złapał wiatru w żagle i przegrał, ponieważ Montgomery uzbierał ledwo 9 punktów. To dowód na to, że wynik całej drużyny zależy w dużym stopniu od formy tego właśnie zawodnika.
Ci którzy stawiali na gospodarzy mówili, że Śląskowi pomogą ściany, czyli doping fanatycznej publiczności i niepowtarzalna atmosfera wypełnionej po brzegi Hali Stulecia.

Hala Stulecia, powitanie Hitlera. (Fot. ze strony http://wroclaw.hydral.com.pl)

A miejsce faktycznie jest wyjątkowe i historyczne. Jahrhunderthalle gościła w swoich progach najważniejszych członków NSDAP i samego Hitlera oraz- tak dla kontrastu- wiele lat później Jana Pawła II podczas Kongresu Eucharystycznego.

Zaraz po wojnie przebywał w Hali Ludowej na Światowym Kongresie Intelektualistów w Obronie Pokoju Pablo Picasso. Nie jest tajemnicą, że średnio się bawił na imprezie komunistów i w przerwie między wystąpieniami z nudów w hotelowej restauracji narysował słynnego gołąbka pokoju-symbol wykorzystywany między innymi kiedyś  podczas kolarskiego Wyścigu Pokoju.

Hala okazała się także szczęśliwa dla polskich koszykarzy, którzy na

Gołąb znudzonego Wrocławiem Picasso...

wrocławskim parkiecie wywalczyli w 1963 roku srebrny medal Mistrzostw Europy. A później był oczywiście czas Śląska. Niezapomniane finały play-off i mecze Euroligi przy pełnej hali i niesamowitym dopingu, który niejeden raz sparaliżował gości. Ale to już historia. Teraz Śląsk nie jest tam u siebie. Jest tam z doskoku. W hali jest organizowanych tyle imprez, że ciężko zarezerwować wolny termin na wynajem. A ten pewnie wcale nie jest tani dla Śląska nawet gdyby był komplet publiczności, bo bilety są po niskiej cenie. Ale to już tylko moje przypuszczenia. Nikomu do portfela nie zaglądam.

Wczoraj pod halą chyba był czterotysięczny tłum. Prawie jak za starych dobrych czasów. I znowu trzeba się po meczu przeciskać w stronę wyjścia i później patrzeć w górę na Iglicę, żeby mieć pewność, że fala ludzi niesie w odpowiednim kierunku.

Wojciech Niedziałek i Zbigniew Jaworski na Iglicy. (Fot. ze strony http://wroclaw.hydral.com.pl)

Mimo seryjnych porażek Śląska wierzę, że wkrótce będzie on, jak ta Iglica i dwójka studentów, która kiedyś na niej wisiała całą dobę – zacznie mierzyć wysoko i piąć się w górę tabeli. Powoli i mozolnie, ale do celu. Do kolejnego, osiemnastego mistrzostwa.

I nim się obejrzymy, a dostaniemy zaproszenie na „osiemnastkę”. A wtedy to już tylko na tej Iglicy trójkolorowy sztandar powiesić. W końcu jak wisiała tam już kiedyś flaga Tybetu, to może i Śląska…

PS:

Nie obiecywałem we wstępie, że będzie o meczu. Ale z przykrością donoszę o kolejnej porażce Śląska Wrocław 76:85. Ale Wy to już przecież wiecie. Przeciążony od tych informacji jest internet, zapisano o tym wydarzeniu we wrocławskiej prasie wiele szpalt. Bo o Śląsku znów się pisze, choć  nie jest w dobrej formie. Najważniejsze jednak, że wrócił do gry.

Tomasz Armuła

Czytaj relację z meczu

Czytaj relację z akcji Niedziałka i Jaworskiego

Piąta kwarta. Nie jesteśmy „kelnerami” Koelnera!

Październik 16, 2011 Dodaj komentarz

Śląsk przegrał wysoko mecz derbowy w Zgorzelcu z Turowem 77:56. Jednak wrocławianie grali ambitnie, bez kompleksów i z wielkim zaangażowaniem. Przez pierwsze dwadzieścia minut gryźli zgorzelecki parkiet, aż leciały drzazgi. Walczyli o każdy metr parkietu i o każdą jego klepkę. Na początku w niczym nie ustępowali gospodarzom, ale w trzeciej odsłonie zupełnie się pogubili, a Turów złapał wiatr w żagle i szybko powiększył przewagę nad Śląskiem. I było pozamiatane.

Goście dysponowali za krótką ławką rezerwowych. Nie da się pokonać wicemistrzów Polski grając jedną piątką. Za komentarz wystarczy fakt, że zmiennicy zrobili w sumie tylko piętnaście punktów. Natomiast rezerwy Turowa rzuciły ich aż czterdzieści trzy.

Pretensji do Śląska mieć nie można. Faworytami meczu nie byli i w ogóle rzadko nimi będą w tym sezonie. Skład zespołu trenera Rajkovica jest, jaki jest, ale to wszystkiego nie usprawiedliwia. Nad skutecznością trzeba pracować, bo druga połowa meczu w wykonaniu Śląska przypominała poziomem lekcję WF-u w szkole podstawowej.

Kolejnym rywalem wrocławian będzie AZS Koszalin, który zajmuje w tej chwili trzecie miejsce w tabeli. Warto się zmobilizować, ponieważ spotkanie odbędzie się w kultowej i wyremontowanej Hali Stulecia. Pojemność tego obiektu zwiększyła się do siedmiu tysięcy. Będzie komplet? Bardzo prawdopodobne i bardzo wskazane. Doping w tej hali zawsze był rewelacyjny, więc kibice robili tam za szóstego zawodnika. A tego właśnie beniaminek ligi potrzebuje, bo:

-nie da się pokonać kolejnych przeciwników grając bez wsparcia ławki rezerwowych

-nie można marzyć o wygranej przy 35% skuteczności z gry

-nie można myśleć o zwycięstwie, jak się trafia trzykrotnie za trzy punkty na dwadzieścia pięć prób, a nie ma komu zbierać z tablicy

Przed Śląskiem wiele pracy i spora presja, bo oczekiwania fanów są spore. Ale ja wierzę, że wrocławska ekipa pokaże jeszcze kosza na niezłym poziomie i zamknie usta niektórym kibicom, którzy mówią, że 17-krotni mistrzowie Polski będą w tym roku dla rywali w PLK „kelnerami” Przemysława Koelnera.

Tomasz A®muła

Czytaj relację z meczu

Pomoc dla Laury

Październik 15, 2011 Dodaj komentarz

Wrocławski team driftingowy RWD POWER przyłączył się do akcji charytatywnej dla małej Laurki. Zwycięzca licytacji zgarnie koszulkę oraz gadżety związane z ekipą drifterów.

Laura cierpi na dwie bardzo rzadkie choroby genetyczne: zespół wrodzonej ośrodkowej hipowentylacji zwany też klątwą Ondyny oraz chorobę Hirszprunga.

Pod tym adresem znajdziecie blog Laury: www.kochamylaure.pl ,gdzie poznacie jej  historię.

Uwaga!

Wszystkie przedmioty, które obecnie znajdują się na aukcjach dla Laurki to rzeczy przekazane Mamie Laury na aukcje internetowe przez Komitet organizacyjny zbiórki publicznej „dla Laury” – organizatora wrocławskiego pikniku „Dla Laury”.

Niektóre mogą posiadać numerki, które były potrzebne w celu identyfikacji na loterii, odbywającej się na pikniku. Numery nie stanowią żadnego problemu przy realizacji zaproszeń/kuponów.

Ta aukcja, to niezwykła okazja i wyjątkowa premiera!:)

Tylko na aukcji dla Laurki możesz zdobyć jedyną koszulkę wrocławskiego teamu driftingowego RWD Power w zestawie z dwoma smyczami oraz naklejkami.

Team “RWD Power” został założony we Wrocławiu na początku 2011 roku przez fanów driftingu, czyli takiej techniki jazdy samochodem, która polega na celowym wprowadzeniu pojazdu w poślizg, podtrzymaniu go i umiejętnym jego kontrolowaniu.

W teamie w chwili obecnej znajduje się trzech kierowców:

RWD POWER (Fot. M. Starościk)

Mariusz „Katod” Wasilewski, Bartłomiej „Borys” Solecki,  Artur Florczak.

Drużyna samodzielnie przygotowuje swoje samochody, Nissany, w firmie RWD Power, która jest sponsorem tytularnym grupy. Projekt promocyjny teamu RWD Power działa pod hasłem „Dzida Szpula Laga”, prowadzony jest przez samych zawodników oraz ich przyjaciół.

Bartłomiej "Borys" Solecki. Więcej o kierowcy RWD POWER w zakładce drift. (Fot. Michał Starościk)

Wszystkie eventy, w których biorą udział, można zobaczyć na stronie: http://www.facebook.com/dzidaszpulalaga

Całkowity dochód z aukcji zostaje przeznaczony dla Laury. Sam wpłacasz pieniądze na jej konto – dane do zweryfikowania na stronie Laury:
http://www.kochamylaure.pl/prosze-pomoz/numery-kont/ – dokładne dane do wpłaty podam po zakupie.

Jeżeli masz do oddania jakąś rzecz bądź chcesz pomóc Laurce proszę o kontakt mailowy: pomoclaurze@o2.pl

Dziękujemy Wszystkim Otwartym Sercom za okazaną pomoc i zapraszamy na pozostałe aukcje Laury!

ZOBACZ KONIECZNIE AUKCJĘ DLA LAURY

Kategorie:DRIFT

Piąta kwarta. Wrocław koszem stoi!

Październik 14, 2011 Dodaj komentarz

Po trzech latach przerwy Śląsk Wrocław powrócił na parkiety ekstraklasy. Kibice z Dolnego Śląska czekali na to dokładnie 1096 dni. Długo ta klubowa reanimacja/ reaktywacja trwała, ale najwierniejsi fani się doczekali i przychodząc tłumnie na mecz z Zastalem Zielona Góra udowodnili, że we Wrocławiu wciąż jest boom i zapotrzebowanie na koszykówkę.

Ale sprzedaż internetowa nie wskazywała na duże zainteresowanie inauguracją PLK. Na trzy godziny przed meczem wciąż było do kupienia ponad 700 wejściówek. Okazało się jednak, że większość kibiców pojechała pod halę, żeby kupić bilety na miejscu. Nie dla wszystkich starczyło, bo był taki tłum, jak na finałach play off za najlepszych lat Śląska.

Rzuty osobiste. Zmora Śląska Wrocław (Fot. http://www.armulatomasz.wordpress.com)

Jednak fani przed spotkaniem byli świadkami organizacyjnej porażki. Do dyspozycji kibiców były tylko dwie kasy. Do każdej stał sznur ludzi i w każdej obsługiwała jedna kasjerka, która nie była w stanie zapanować nad sytuacją i sprzedawać biletów za pięciu.
No i był stres i nerwy jeszcze przed wejściem, a większość osób przybyła pod Orbitę na długo przed pierwszym gwizdkiem, więc miała prawo oczekiwać, że wejdzie na trybuny na czas.
Pod koniec pierwszej kwarty ludzie wciąż stali w kolejce, a organizatorzy walczyli z zepsutą drukarką do biletów. A była oczywiście jedna…

Sam mecz można podsumować krótko: poziom sportowy wrocławian nie ten, co kiedyś, ale atmosfera, jak przed laty. Śląsk straszył niską skutecznością. Przede wszystkim słabo wykonywał rzuty wolne i to w sumie przesądziło o wyniku końcowym, czyli minimalnej porażce gospodarzy. Mecz nie stał na wysokim poziomie, ale trzymał publikę w napięciu dosłownie do ostatniej sekundy. Zgodnie  z tradycją ostatnią minutę rywalizacji kibice oglądali na stojąco. Doping pełnej hali robił wrażenie, ale nie da się ukryć – kameralna Orbita nie może się równać z Halą Stulecia. Nie ta pojemność i przez to nie do końca ten klimat.

Czy działacze Śląska Wrocław mogą być spokojni o frekwencję w kolejnych

Walter Hodge. Z sędzią rozumiał się w tym meczu bez słów. (Fot. http://www.armulatomasz.wordpress.com)

meczach? Po tym co zobaczyli w środę wieczorem mogą raczej spać spokojnie, bo:

1. Kibiców na pewno nie odstraszą ceny biletów. Są niskie, czyli dopasowane do poziomu sportowego drużyny.

2. Co prawda mecze często są  wieczorem w środku tygodnia, ale nie są to żadne nowości dla kibica. Jak komuś zależy, to przyjdzie.

3. Podział wrocławskich kibiców na tych, którzy uznają i bojkotują ekstraklasowy Śląsk teoretycznie powinien zaszkodzić frekwencji, ale paradoksalnie może sprawić, że hala będzie zawsze pełna, ponieważ zwolennicy ekipy z wyższej klasy rozgrywkowej mogą przeprowadzać totalną mobilizację i walić na trybuny tłumami, żeby udowodnić przeciwnikom, że Śląsk powrócił, ma się dobrze, ma kibiców i zamierza walczyć z najlepszymi.

Robert Skibniewski. 16pkt (za dwa - 4/6; za trzy - 2/5; osobiste - 2/2) (Fot. http://www.armulatomasz.wordpress.com)

Jedyne co może odstraszyć publikę, to poziom sportowy 17-krotnych mistrzów Polski. Jeśli ekipa odbudowana przez Przemysława Koelnera będzie dostawała regularne baty od rywali, to kredyt zaufania fanów może szybko się wyczerpać, a ich cierpliwość skończyć.

Ale to przecież nie dotyczy prawdziwych kibiców, którzy nie mają wątpliwości, że kibicują „prawdziwemu Śląskowi”.

Tomasz A®muła

>>>Czytaj relację z meczu<<<

Wojna domowa trwa

Październik 11, 2011 Dodaj komentarz

Do inauguracji sezonu we Wrocławiu pozostała niespełna doba. Bilety na mecz Śląska Wrocław z Zastalem Zielona Góra pojawiły się w Internecie w poniedziałek rano. Wstałem specjalnie przed świtem, żeby zacząć walkę o wejściówki. W końcu Hala Orbita może

Adam Wójcik i Maciej Zieliński. Kiedyś wspólnie budowali legendę Śląska... (Fot. Bartek Ciechacki Photography. Facebook. Profil Adam Wójcik))

maksymalnie pomieścić 2452 kibiców. Kupiłem bilety bez żadnego problemu o ósmej rano. Dwie godziny później ze zdziwieniem zauważyłem, że sprzedano zaledwie 40 sztuk. Jestem w szoku. W końcu to pierwszy mecz Śląska Wrocław w Tauron Basket Lidze po kilkuletniej przerwie! Gdzie są kibice?

Okazuje się, że kibice są, ale… podzieleni. Bo drużyny o nazwie Śląsk są dwie. Jedna w II lidze i druga w TBL. W obu klubach działają byli koszykarze wrocławskiego teamu i oba zespoły walczą o miano tego „prawdziwego Śląska”. Więcej w tym polityki, niż sportowej rywalizacji. Sztucznym podziałom mówię nie.

Sytuacja absurdalna, która podzieliła fanów koszykówki. Do meczu pozostało dwadzieścia godzin, a wolnych miejsc w hali jest dokładnie 1328. Kiedyś to by było nie do pomyślenia. O bilety trzeba było walczyć i czasami swoje wystać. Ale to stare czasy, które chyba nigdy już nie wrócą.

Ceny wejściówek są teraz bardzo przystępne-od 10 do 40 złotych. Ale to nie pomaga. Wojna domowa na Dolnym Śląsku trwa i nie pomogłyby pewnie nawet darmowe karnety.

Śląsk Wrocław. Ale tylko dla części kibiców... (fot. slask.wroclaw.pl)

Ja tej sytuacji nie kumam, a polityki nie rozumiem. Nie jestem w ogóle zaangażowany w spór między klubami. Nie interesują mnie kłótnie, sztuczne podziały i argumenty obu stron. Chcę jedynie oglądać koszykówkę we Wrocławiu i mam całkiem po drodze na ekstraklasę do Hali Orbita i do drugoligowej „Kosynierki” przy Mieszczańskiej.

Jedna strona sporu twierdzi, że:  mówisz Śląsk, myślisz Zieliński i reszta się nie liczy.

Ja mówię Śląsk i idę na Śląsk.

Bo nie ma tu o czym myśleć.

Tomasz Armuła

Polska Liga Kompromitacji

Październik 10, 2011 Dodaj komentarz

Ruszyły rozgrywki Tauron Basket Ligi. Jedna kolejka za nami, ale wrocławianie wciąż czekają na inaugurację sezonu, ponieważ w pierwszej rundzie musieli pauzować. Sytuacja dość kuriozalna, bo drużyn w lidze jest czternaście, ale… w tabeli trzynaście. Wszystko za sprawą Asseco Prokomu Gdynia. Mistrzowie Polski nie będą walczyć w sezonie zasadniczym i wejdą automatycznie do play off! Jaki to ma związek ze sportem? Oczywiście żaden. Działacze Prokomu wystawili swoją drużynę do prywatnej ligi VTB i nie mają czasu na bezsensowną walkę z cieniasami w polskiej lidze. Mówi się, że start w Zjednoczonej Lidze Europy jest dla prestiżu, a chodzi przecież o kasę.

Adam Wójcik. Legenda Śląska Wrocław (Fot. Facebook. Profil Adam Wójcik)

Szefowie polskiej koszykówki zwalniając Asseco z części sezonu osłabiają wizerunek tej dyscypliny. Jest to kompletne zaprzeczenie zasad fair play i brak szacunku dla rywali. Ekipa z Gdyni traktowana jest, jak święta krowa, której wszystko się należy z marszu i bez większego wysiłku. Siedzi sobie Mistrz Polski na tronie w koronie, zbija kasę za granicą w jakimś VTB i czeka, aż łaskawie w Tauron Basket Lidze minie połowa sezonu i będzie można zacząć walczyć o kolejny złoty medal w play off. Winne tej sytuacji są władze PLK i PZKosz. A i pewnie Ministerstwo Sportu, które przecież stoi nad PZKoszem.

Nie chcę nawet wiedzieć, jak przeciwników tego idiotycznego pomysłu

(Fot: Facebook. Profil Adam Wójcik)

przekonywał do swoich racji milioner i właściciel Prokomu Ryszard Krauze. Chcę tylko wiedzieć, jak brak najlepszej ekipy w lidze ma pozytywnie wpłynąć na rozwój, prestiż, oglądalność i wizerunek polskiej koszykówki. I co na to główny sponsor ligi? Na pewno jest wielce zadowolony. Podobnie jak TVP, która przecież podjęła się relacji meczów na żywo.

Polską Ligę Kompromitacji czas zacząć, ale całą sytuację wokół niej można podsumować krótko: żal, niesmak, niezrozumienie, rozczarowanie.

Bo przecież gołym okiem widać, jak niewiele pozostało sportu w sporcie…

Tomasz Armuła

Kategorie:koszykówka