Archiwum

Archive for the ‘DRIFT’ Category

Pomoc dla Laury

Październik 15, 2011 Dodaj komentarz

Wrocławski team driftingowy RWD POWER przyłączył się do akcji charytatywnej dla małej Laurki. Zwycięzca licytacji zgarnie koszulkę oraz gadżety związane z ekipą drifterów.

Laura cierpi na dwie bardzo rzadkie choroby genetyczne: zespół wrodzonej ośrodkowej hipowentylacji zwany też klątwą Ondyny oraz chorobę Hirszprunga.

Pod tym adresem znajdziecie blog Laury: www.kochamylaure.pl ,gdzie poznacie jej  historię.

Uwaga!

Wszystkie przedmioty, które obecnie znajdują się na aukcjach dla Laurki to rzeczy przekazane Mamie Laury na aukcje internetowe przez Komitet organizacyjny zbiórki publicznej „dla Laury” – organizatora wrocławskiego pikniku „Dla Laury”.

Niektóre mogą posiadać numerki, które były potrzebne w celu identyfikacji na loterii, odbywającej się na pikniku. Numery nie stanowią żadnego problemu przy realizacji zaproszeń/kuponów.

Ta aukcja, to niezwykła okazja i wyjątkowa premiera!:)

Tylko na aukcji dla Laurki możesz zdobyć jedyną koszulkę wrocławskiego teamu driftingowego RWD Power w zestawie z dwoma smyczami oraz naklejkami.

Team “RWD Power” został założony we Wrocławiu na początku 2011 roku przez fanów driftingu, czyli takiej techniki jazdy samochodem, która polega na celowym wprowadzeniu pojazdu w poślizg, podtrzymaniu go i umiejętnym jego kontrolowaniu.

W teamie w chwili obecnej znajduje się trzech kierowców:

RWD POWER (Fot. M. Starościk)

Mariusz „Katod” Wasilewski, Bartłomiej „Borys” Solecki,  Artur Florczak.

Drużyna samodzielnie przygotowuje swoje samochody, Nissany, w firmie RWD Power, która jest sponsorem tytularnym grupy. Projekt promocyjny teamu RWD Power działa pod hasłem „Dzida Szpula Laga”, prowadzony jest przez samych zawodników oraz ich przyjaciół.

Bartłomiej "Borys" Solecki. Więcej o kierowcy RWD POWER w zakładce drift. (Fot. Michał Starościk)

Wszystkie eventy, w których biorą udział, można zobaczyć na stronie: http://www.facebook.com/dzidaszpulalaga

Całkowity dochód z aukcji zostaje przeznaczony dla Laury. Sam wpłacasz pieniądze na jej konto – dane do zweryfikowania na stronie Laury:
http://www.kochamylaure.pl/prosze-pomoz/numery-kont/ – dokładne dane do wpłaty podam po zakupie.

Jeżeli masz do oddania jakąś rzecz bądź chcesz pomóc Laurce proszę o kontakt mailowy: pomoclaurze@o2.pl

Dziękujemy Wszystkim Otwartym Sercom za okazaną pomoc i zapraszamy na pozostałe aukcje Laury!

ZOBACZ KONIECZNIE AUKCJĘ DLA LAURY

Kategorie:DRIFT

Bokiem, ale do przodu

Sierpień 25, 2011 Dodaj komentarz

W sobotę 27.08 we Wrocławiu odbędzie się Driftingowy Puchar Polski Drift Open 2011. W zeszłorocznej edycji imprezy pojawił się debiutant Bartłomiej „Borys” Solecki, który zgłosił się do wyścigu w ostatniej chwili, dość niespodziewanie przeszedł kwalifikacje i awansował do TOP 32 imprezy. Wrocławski drifter deklaruje, że w sobotę zrobi wszystko, aby wynik swój poprawić, ale zaznacza, że najważniejszy w tym wszystkim jest fun. Jego kibice już zapowiadają zorganizowany doping i dobrą zabawę połączoną z piknikiem podczas Drift Open 2011.

B. Solecki: "Przez rok nauczyłem się bardzo dużo. Praktyka i treningi zrobiły swoje. Nabrałem pewności siebie i wiem, że nie spalę się z nerwów na starcie. Jak palić, to tylko gumy w doborowym towarzystwie w sportowej walce i do samej mety ." (Fot. Michał Starościk)

Czym właściwie jest drift? To jazda bokiem. Takie jest chyba najkrótsze i najłatwiejsze tłumaczenie sposobu pokonywania toru wyścigowego w tej dyscyplinie sportowej. Cała sztuka polega na przejechaniu samochodem zakrętów w poślizgu kontrolowanym. To trochę jak żużel tylko w wydaniu samochodowym. Drift narodził się w Japonii ponad czterdzieści lat temu, gdzieś na górskich drogach w okolicach Nagano. Z czasem stał się bardzo popularny w USA i Australii. Szał jazdy bokiem nie ominął także Europy, ale chyba tylko lekko zahaczył Polskę. Problem polega na tym, że u nas ta dyscyplina motorowa nie jest przez większość kibiców i dziennikarzy uznawana za sport. To duży błąd, ponieważ drifting może wielu kierowcom otworzyć furtkę do kariery w rajdach samochodowych. W innych krajach już to wiedzą. My dopiero do tego powoli dojrzewamy.

Bartłomiej Solecki przez ostatni rok przeszedł sporą metamorfozę. Nie zajmuje się już wszystkim sam, ale nawiązał współpracę z innymi kierowcami i zamierzają teraz w trójkę stworzyć wspólny team. Koniec z mozolnym dłubaniem przy sprzęcie w pojedynkę. W drużynie szybciej i łatwiej. – Chcemy z „Katodem” i „Florkiem” w najbliższym czasie jeździć w trójkę w jednych barwach. Póki co tylko mój samochód jest na pełnym chodzie, ale reszta teamu powoli kończy przygotowywać swoje maszyny. Taka współpraca to dużo korzyści. Kolega prowadzi własny sklep z częściami samochodowymi i warsztat, więc wiele rzeczy robimy razem – tłumaczy „Borys”.

Nissan gotowy do walki. Pozostaje czekać... (Fot. Michał Starościk)

Jeszcze rok temu „Borys” walczył na torze nie tyle z rywalami, co z samym sobą i własnym autem. Dało się zauważyć brak doświadczenia, umiejętności i problemy z serwisowaniem samochodu. Ale to już przeszłość. – Teraz jest to dla mnie świetna zabawa. Przez rok nauczyłem się bardzo dużo. Praktyka i treningi zrobiły swoje. Nabrałem pewności siebie i wiem, że nie spalę się z nerwów na starcie. Jak palić, to tylko gumy w doborowym towarzystwie w sportowej walce i do samej mety – mówi Bartłomiej Solecki.

Mimo że jest to sport bardzo widowiskowy, to w Polsce wciąż jest niszowy. Nie powstaje zbyt wiele miejsc, gdzie zawodnicy mogliby legalnie się ścigać i podnosić swoje umiejętności. – Rakietowa to już jest dla mnie jazda na pamięć, a nie o to przecież chodzi. Trzeba być elastycznym. Stawiać sobie nowe cele, podnosić poprzeczkę i zmagać się z fajnymi technicznymi trudnościami. Ten tor jest wolny i właściwie wszystko wykonuje się maksymalnie na drugim biegu. I to jest problem, bo brakuje przez to frajdy i prawdziwej zabawy – tłumaczy „Borys”.

Ale dobrze, że we Wrocławiu jest choć jeden tor, na którym są organizowane imprezy tej rangi. I warto to zobaczyć, bo drift to specyficzna konkurencja, w której poziom adrenaliny rośnie wraz z zaciąganiem hamulca ręcznego. I tylko w sobotę na Rakietowej można zobaczyć, jak profesjonalnie i efektownie pali się gumy przy płocie wrocławskiego lotniska.

Początek zawodów: 27 sierpnia, godz. 10.00.
Miejsce: Tor Redeco, ul. Rakietowa 39.
Bilety: 20zł. Wejście za darmo dla dzieci do 12 lat i osób na wózkach inwalidzkich.

Poniżej obejrzyj BORYS DRIFT PROMO:

Tomasz A®muła

Kategorie:DRIFT

Architekt własnego sukcesu

Sierpień 16, 2011 Dodaj komentarz

W  sobotę 27.08 na torze przy Rakietowej odbędzie się Driftingowy Puchar Polski Drift Open 2011. W zeszłorocznej edycji imprezy pojawił się wrocławski debiutant Bartłomiej „Borys” Solecki, który zgłosił się do wyścigu w ostatniej chwili. Plan miał ambitny i prosty: wystartować i pokonać tylu rywali ilu się da z polskiej czołówki drifterów. A najlepsze w tym wszystkim jest to, że prawie tego dokonał bez rajdowego kombinezonu i z uszkodzoną turbiną w swoim Nissanie.

Faworytów oczywiście wtedy nie pobił, ale podbił serca wrocławskich kibiców, którzy docenili jego spontaniczny wyjazd na tor, ambitną jazdę i niespodziewany awans do TOP 32 imprezy. Jego fani już zapowiadają zorganizowany doping i dobrą zabawę połączoną z piknikiem podczas sobotniego Drift Open 2011. To trzeba zobaczyć, bo Solecki to wciąż ten sam skromny i cichy człowiek, ale już zupełnie inny kierowca.

Jego kariera zaczęła się od wspomnianego braku kombinezonu i uszkodzonego sprzętu. Do tego kask i koła do Nissana były pożyczone, czyli wszystko spontanicznie z marszu i amatorsko. Ale to już historia. Solecki przeszedł w ciągu roku dużą metamorfozę. Mentalną i sprzętową. Przed rokiem „Borys” miał duże wsparcie przyjaciół i rodziny, ale to do końca nie mogło zabezpieczyć zaplecza serwisowego. Teraz to się zmieniło. Solecki nawiązał współpracę z innymi kierowcami i zamierzają w trójkę stworzyć wspólny team. Koniec z mozolnym dłubaniu przy sprzęcie w pojedynkę. W drużynie szybciej, taniej i łatwiej. – Chcemy z „Katodem” i „Florkiem” w najbliższym czasie jeździć w trójkę w jednych barwach. Póki co tylko mój samochód jest na pełnym chodzie, ale reszta teamu powoli kończy przygotowywać swoje maszyny. Taka współpraca to dużo korzyści. Kolega prowadzi własny sklep z częściami samochodowymi i warsztat, więc wiele rzeczy robimy razem – tłumaczy „Borys”.

Bartłomiej "Borys" Solecki (Fot. Michał Starościk)

Wrocławski drifter w ostatnim czasie w swoim Nissanie 200 SX S 14 zamontował nowy komputer odpowiadający za pracę silnika i ustawienia jego elementów. Można nim na przykład sterować odpowiednie dozowanie mocy na różnych obrotach. Niuanse techniczne są tu bardzo ważne, jak w każdym innym sporcie motorowym, ale dostrojenie wszystkiego nie jest oczywiście prostą sprawą. Ale tu też z pomocą przychodzi team. – Na starym komputerze seryjnym nie dało się dobrze wystroić samochodu, a nowy oddałem w ręce bardziej doświadczonego kolegi. „Katod” ma lata praktyki i pomaga mi nie tylko w warsztacie, ale też na torze. To on właściwie pokazał mi, jak się driftuje, zawsze służy pomocą i doradzi, gdzie zahamować ręcznym, strzelić ze sprzęgła, czy pojechać linią – wylicza zalety współpracy Solecki. Aż ciężko uwierzyć, kiedy on znajduje na to wszystko czas, bo jest dziennym studentem architektury, który niczego nie zaniedbuje i indeks już dawno zdał. Dzięki temu ma przed sobą jeszcze dwa miesiące wakacji i dobrą pogodę, więc bawi się na pełnych obrotach i jedzie przez życie na najwyższym biegu.

Nissan 200 SX S 14 (Fot. Michał Starościk)

Jeszcze rok temu „Borys” walczył na torze nie tyle z rywalami, co z samym sobą i własnym autem. Dało się zauważyć brak doświadczenia, umiejętności i problemy z serwisowaniem samochodu. Było za to doskonale widoczne zaangażowanie, chęci i wrodzony talent do jazdy ślizgiem kontrolowanym. Tymi zaletami „kupił” publikę, która cieszy się jego jazdą, tak samo, jak on. – Teraz jest to dla mnie świetna zabawa. Przez rok nauczyłem się bardzo dużo. Praktyka i treningi zrobiły swoje. Nabrałem pewności siebie i wiem, że nie spalę się z nerwów na starcie. Jak palić, to tylko gumy w doborowym towarzystwie w sportowej walce i do samej mety – mówi Bartłomiej Solecki.

Trening czyni mistrza, ale wrocławski drifter ma już trochę dość jazdy po torze na ulicy Rakietowej. Mimo że jest to sport bardzo widowiskowy, to w Polsce wciąż jest mało znany, niszowy. Nie powstaje zbyt wiele miejsc, gdzie zawodnicy mogliby legalnie się ścigać i podnosić swoje umiejętności. – Rakietowa już mnie nudzi. Jest oklepana i niczego się już tam nie nauczę. To jest jazda na pamięć, a nie o to przecież chodzi. Trzeba być elastycznym. Stawiać sobie nowe cele, podnosić poprzeczkę i zmagać się z fajnymi technicznymi trudnościami. Ten tor jest bardzo wolny. Właściwie wszystko wykonuje się maksymalnie na drugim biegu. I to jest problem, bo brakuje przez to frajdy i prawdziwej zabawy. A ja chcę spróbować wyższej szkoły jazdy – tłumaczy przyszły architekt.

Ostatni zakręt i prosta droga do sukcesu... (Fot. Michał Starościk)

Innego toru we Wrocławiu nie ma, więc drifter nie ma wyboru i dalej pali gumy przy płocie wrocławskiego lotniska. Nie robi tego oczywiście za darmo. Wynajęcie toru kosztuje. I to dużo więcej niż chociażby u naszych sąsiadów z południa, więc ciężko marzyć o szybkim rozwoju tego sportu na polskim podwórku. – W Czechach ten sport jest bardziej popularny, torów jest więcej i są ciekawe technicznie. Wynajęcie jest też dużo tańsze. Przykładowo za równowartość 150zł w Czechach można wynająć kawałek asfaltu do ścigania na cały dzień. U nas na tym rakietowym placu zabaw można się pobawić jakieś trzy godziny – mówi drifter.

Ale Bartłomiej Solecki to prawdziwa „złota rączka” i finansowo też sobie radzi. Majsterkowanie przy sprzęcie (nie tylko samochodowym), to jego hobby i wielka pasja. Wychodzi mu to znakomicie i dzięki swoim umiejętnościom dorabia w firmie budowlano – remontowej. Sam pracuje na swój sukces, a zarobione w ten sposób pieniądze przeznacza głównie na serwis wozu, ale to, jak wiadomo – studnia bez dna.

Drift to droga zabawa, a w zeszłym sezonie na Nissanie „Borysa” doskonale było widać czerwony lakier. Brak sponsorów i ich reklam na samochodzie, to największa zmora każdego kierowcy. Jednak ostatnio auto przeszło rewolucję i jest nie do poznania. Niestety nie ma to wiele wspólnego z potencjalnymi sponsorami, ale Nissan i tak robi duże wrażenie. Zdjęcie nie oddaje tego w pełni? Nie wierzysz, że ta maszyna jest w stanie ścigać się bokiem? To właściwie, czemu nie sprawdzić tego na żywo?

Tam po prostu w sobotę trzeba być, żeby zobaczyć, jak Solecki będzie bawił się z przyciąganiem ziemskim i prawami fizyki w swoją własną grę i ją wygrywa.

Tomasz_A®muła

 

Więcej zdjęć znajdziesz tutaj: http://www.facebook.com/michalstaroscik

Początek zawodów: 27 sierpnia, godz. 10.00.

Miejsce: Tor Redeco, ul. Rakietowa 39.

Bilety: 20zł. Wejście za darmo dla dzieci do 12 lat i osób na wózkach inwalidzkich.

Kategorie:DRIFT

II runda Pol-Motors Drift Open 2011

Sierpień 15, 2011 Dodaj komentarz

II runda Pol-Motors Drift Open 2011 we Wrocławiu. Szczegóły jutro…

 

Kategorie:DRIFT