Archiwum

Posts Tagged ‘Śląsk Wrocław’

Piąta kwarta. Nie jesteśmy „kelnerami” Koelnera!

Październik 16, 2011 Dodaj komentarz

Śląsk przegrał wysoko mecz derbowy w Zgorzelcu z Turowem 77:56. Jednak wrocławianie grali ambitnie, bez kompleksów i z wielkim zaangażowaniem. Przez pierwsze dwadzieścia minut gryźli zgorzelecki parkiet, aż leciały drzazgi. Walczyli o każdy metr parkietu i o każdą jego klepkę. Na początku w niczym nie ustępowali gospodarzom, ale w trzeciej odsłonie zupełnie się pogubili, a Turów złapał wiatr w żagle i szybko powiększył przewagę nad Śląskiem. I było pozamiatane.

Goście dysponowali za krótką ławką rezerwowych. Nie da się pokonać wicemistrzów Polski grając jedną piątką. Za komentarz wystarczy fakt, że zmiennicy zrobili w sumie tylko piętnaście punktów. Natomiast rezerwy Turowa rzuciły ich aż czterdzieści trzy.

Pretensji do Śląska mieć nie można. Faworytami meczu nie byli i w ogóle rzadko nimi będą w tym sezonie. Skład zespołu trenera Rajkovica jest, jaki jest, ale to wszystkiego nie usprawiedliwia. Nad skutecznością trzeba pracować, bo druga połowa meczu w wykonaniu Śląska przypominała poziomem lekcję WF-u w szkole podstawowej.

Kolejnym rywalem wrocławian będzie AZS Koszalin, który zajmuje w tej chwili trzecie miejsce w tabeli. Warto się zmobilizować, ponieważ spotkanie odbędzie się w kultowej i wyremontowanej Hali Stulecia. Pojemność tego obiektu zwiększyła się do siedmiu tysięcy. Będzie komplet? Bardzo prawdopodobne i bardzo wskazane. Doping w tej hali zawsze był rewelacyjny, więc kibice robili tam za szóstego zawodnika. A tego właśnie beniaminek ligi potrzebuje, bo:

-nie da się pokonać kolejnych przeciwników grając bez wsparcia ławki rezerwowych

-nie można marzyć o wygranej przy 35% skuteczności z gry

-nie można myśleć o zwycięstwie, jak się trafia trzykrotnie za trzy punkty na dwadzieścia pięć prób, a nie ma komu zbierać z tablicy

Przed Śląskiem wiele pracy i spora presja, bo oczekiwania fanów są spore. Ale ja wierzę, że wrocławska ekipa pokaże jeszcze kosza na niezłym poziomie i zamknie usta niektórym kibicom, którzy mówią, że 17-krotni mistrzowie Polski będą w tym roku dla rywali w PLK „kelnerami” Przemysława Koelnera.

Tomasz A®muła

Czytaj relację z meczu

Piąta kwarta. Wrocław koszem stoi!

Październik 14, 2011 Dodaj komentarz

Po trzech latach przerwy Śląsk Wrocław powrócił na parkiety ekstraklasy. Kibice z Dolnego Śląska czekali na to dokładnie 1096 dni. Długo ta klubowa reanimacja/ reaktywacja trwała, ale najwierniejsi fani się doczekali i przychodząc tłumnie na mecz z Zastalem Zielona Góra udowodnili, że we Wrocławiu wciąż jest boom i zapotrzebowanie na koszykówkę.

Ale sprzedaż internetowa nie wskazywała na duże zainteresowanie inauguracją PLK. Na trzy godziny przed meczem wciąż było do kupienia ponad 700 wejściówek. Okazało się jednak, że większość kibiców pojechała pod halę, żeby kupić bilety na miejscu. Nie dla wszystkich starczyło, bo był taki tłum, jak na finałach play off za najlepszych lat Śląska.

Rzuty osobiste. Zmora Śląska Wrocław (Fot. http://www.armulatomasz.wordpress.com)

Jednak fani przed spotkaniem byli świadkami organizacyjnej porażki. Do dyspozycji kibiców były tylko dwie kasy. Do każdej stał sznur ludzi i w każdej obsługiwała jedna kasjerka, która nie była w stanie zapanować nad sytuacją i sprzedawać biletów za pięciu.
No i był stres i nerwy jeszcze przed wejściem, a większość osób przybyła pod Orbitę na długo przed pierwszym gwizdkiem, więc miała prawo oczekiwać, że wejdzie na trybuny na czas.
Pod koniec pierwszej kwarty ludzie wciąż stali w kolejce, a organizatorzy walczyli z zepsutą drukarką do biletów. A była oczywiście jedna…

Sam mecz można podsumować krótko: poziom sportowy wrocławian nie ten, co kiedyś, ale atmosfera, jak przed laty. Śląsk straszył niską skutecznością. Przede wszystkim słabo wykonywał rzuty wolne i to w sumie przesądziło o wyniku końcowym, czyli minimalnej porażce gospodarzy. Mecz nie stał na wysokim poziomie, ale trzymał publikę w napięciu dosłownie do ostatniej sekundy. Zgodnie  z tradycją ostatnią minutę rywalizacji kibice oglądali na stojąco. Doping pełnej hali robił wrażenie, ale nie da się ukryć – kameralna Orbita nie może się równać z Halą Stulecia. Nie ta pojemność i przez to nie do końca ten klimat.

Czy działacze Śląska Wrocław mogą być spokojni o frekwencję w kolejnych

Walter Hodge. Z sędzią rozumiał się w tym meczu bez słów. (Fot. http://www.armulatomasz.wordpress.com)

meczach? Po tym co zobaczyli w środę wieczorem mogą raczej spać spokojnie, bo:

1. Kibiców na pewno nie odstraszą ceny biletów. Są niskie, czyli dopasowane do poziomu sportowego drużyny.

2. Co prawda mecze często są  wieczorem w środku tygodnia, ale nie są to żadne nowości dla kibica. Jak komuś zależy, to przyjdzie.

3. Podział wrocławskich kibiców na tych, którzy uznają i bojkotują ekstraklasowy Śląsk teoretycznie powinien zaszkodzić frekwencji, ale paradoksalnie może sprawić, że hala będzie zawsze pełna, ponieważ zwolennicy ekipy z wyższej klasy rozgrywkowej mogą przeprowadzać totalną mobilizację i walić na trybuny tłumami, żeby udowodnić przeciwnikom, że Śląsk powrócił, ma się dobrze, ma kibiców i zamierza walczyć z najlepszymi.

Robert Skibniewski. 16pkt (za dwa - 4/6; za trzy - 2/5; osobiste - 2/2) (Fot. http://www.armulatomasz.wordpress.com)

Jedyne co może odstraszyć publikę, to poziom sportowy 17-krotnych mistrzów Polski. Jeśli ekipa odbudowana przez Przemysława Koelnera będzie dostawała regularne baty od rywali, to kredyt zaufania fanów może szybko się wyczerpać, a ich cierpliwość skończyć.

Ale to przecież nie dotyczy prawdziwych kibiców, którzy nie mają wątpliwości, że kibicują „prawdziwemu Śląskowi”.

Tomasz A®muła

>>>Czytaj relację z meczu<<<

Wojna domowa trwa

Październik 11, 2011 Dodaj komentarz

Do inauguracji sezonu we Wrocławiu pozostała niespełna doba. Bilety na mecz Śląska Wrocław z Zastalem Zielona Góra pojawiły się w Internecie w poniedziałek rano. Wstałem specjalnie przed świtem, żeby zacząć walkę o wejściówki. W końcu Hala Orbita może

Adam Wójcik i Maciej Zieliński. Kiedyś wspólnie budowali legendę Śląska... (Fot. Bartek Ciechacki Photography. Facebook. Profil Adam Wójcik))

maksymalnie pomieścić 2452 kibiców. Kupiłem bilety bez żadnego problemu o ósmej rano. Dwie godziny później ze zdziwieniem zauważyłem, że sprzedano zaledwie 40 sztuk. Jestem w szoku. W końcu to pierwszy mecz Śląska Wrocław w Tauron Basket Lidze po kilkuletniej przerwie! Gdzie są kibice?

Okazuje się, że kibice są, ale… podzieleni. Bo drużyny o nazwie Śląsk są dwie. Jedna w II lidze i druga w TBL. W obu klubach działają byli koszykarze wrocławskiego teamu i oba zespoły walczą o miano tego „prawdziwego Śląska”. Więcej w tym polityki, niż sportowej rywalizacji. Sztucznym podziałom mówię nie.

Sytuacja absurdalna, która podzieliła fanów koszykówki. Do meczu pozostało dwadzieścia godzin, a wolnych miejsc w hali jest dokładnie 1328. Kiedyś to by było nie do pomyślenia. O bilety trzeba było walczyć i czasami swoje wystać. Ale to stare czasy, które chyba nigdy już nie wrócą.

Ceny wejściówek są teraz bardzo przystępne-od 10 do 40 złotych. Ale to nie pomaga. Wojna domowa na Dolnym Śląsku trwa i nie pomogłyby pewnie nawet darmowe karnety.

Śląsk Wrocław. Ale tylko dla części kibiców... (fot. slask.wroclaw.pl)

Ja tej sytuacji nie kumam, a polityki nie rozumiem. Nie jestem w ogóle zaangażowany w spór między klubami. Nie interesują mnie kłótnie, sztuczne podziały i argumenty obu stron. Chcę jedynie oglądać koszykówkę we Wrocławiu i mam całkiem po drodze na ekstraklasę do Hali Orbita i do drugoligowej „Kosynierki” przy Mieszczańskiej.

Jedna strona sporu twierdzi, że:  mówisz Śląsk, myślisz Zieliński i reszta się nie liczy.

Ja mówię Śląsk i idę na Śląsk.

Bo nie ma tu o czym myśleć.

Tomasz Armuła