Archiwum

Posts Tagged ‘Śląsk’

Wojna i pokój w Hali Ludowej

Październik 19, 2011 Dodaj komentarz

(Pisane przed meczem, ale nie do końca o meczu)

Przed spotkaniem Śląsk Wrocław – AZS Koszalin fachowcy nie byli zgodni w swoich przedmeczowych zapowiedziach i nie potrafili wskazać pewnego faworyta do zwycięstwa.

Za wygraną AZS przemawiała pozycja w tabeli. Drużyna z Koszalina z bilansem 2-1 zajmowała przed czwartą rundą wysokie trzecie miejsce, a jej jedyna porażka była minimalna- 64:65. Rywale wrocławian mają też w swoich szeregach drugiego snajpera ligi i byłą gwiazdę Górnika Wałbrzych. Jest nim oczywiście  J.J Montgomery, który rzuca średnio 20 punktów w meczu, a jego rekord w tym sezonie to 37 „oczek”.

Hala Stulecia i jej niepowtarzalny klimat. (Fot. Internet)

Warto jednak zauważyć, że taki dobry wynik wykręcił w meczu przeciwko słabej Polpharmie. W meczu z jeszcze słabszym Basketem Poznań rzucił „tylko” 15 punktów i wygrana jego ekipy była już bardzo skromna- 91:88. A kiedy AZS zakotwiczył w Kołobrzegu to nie złapał wiatru w żagle i przegrał, ponieważ Montgomery uzbierał ledwo 9 punktów. To dowód na to, że wynik całej drużyny zależy w dużym stopniu od formy tego właśnie zawodnika.
Ci którzy stawiali na gospodarzy mówili, że Śląskowi pomogą ściany, czyli doping fanatycznej publiczności i niepowtarzalna atmosfera wypełnionej po brzegi Hali Stulecia.

Hala Stulecia, powitanie Hitlera. (Fot. ze strony http://wroclaw.hydral.com.pl)

A miejsce faktycznie jest wyjątkowe i historyczne. Jahrhunderthalle gościła w swoich progach najważniejszych członków NSDAP i samego Hitlera oraz- tak dla kontrastu- wiele lat później Jana Pawła II podczas Kongresu Eucharystycznego.

Zaraz po wojnie przebywał w Hali Ludowej na Światowym Kongresie Intelektualistów w Obronie Pokoju Pablo Picasso. Nie jest tajemnicą, że średnio się bawił na imprezie komunistów i w przerwie między wystąpieniami z nudów w hotelowej restauracji narysował słynnego gołąbka pokoju-symbol wykorzystywany między innymi kiedyś  podczas kolarskiego Wyścigu Pokoju.

Hala okazała się także szczęśliwa dla polskich koszykarzy, którzy na

Gołąb znudzonego Wrocławiem Picasso...

wrocławskim parkiecie wywalczyli w 1963 roku srebrny medal Mistrzostw Europy. A później był oczywiście czas Śląska. Niezapomniane finały play-off i mecze Euroligi przy pełnej hali i niesamowitym dopingu, który niejeden raz sparaliżował gości. Ale to już historia. Teraz Śląsk nie jest tam u siebie. Jest tam z doskoku. W hali jest organizowanych tyle imprez, że ciężko zarezerwować wolny termin na wynajem. A ten pewnie wcale nie jest tani dla Śląska nawet gdyby był komplet publiczności, bo bilety są po niskiej cenie. Ale to już tylko moje przypuszczenia. Nikomu do portfela nie zaglądam.

Wczoraj pod halą chyba był czterotysięczny tłum. Prawie jak za starych dobrych czasów. I znowu trzeba się po meczu przeciskać w stronę wyjścia i później patrzeć w górę na Iglicę, żeby mieć pewność, że fala ludzi niesie w odpowiednim kierunku.

Wojciech Niedziałek i Zbigniew Jaworski na Iglicy. (Fot. ze strony http://wroclaw.hydral.com.pl)

Mimo seryjnych porażek Śląska wierzę, że wkrótce będzie on, jak ta Iglica i dwójka studentów, która kiedyś na niej wisiała całą dobę – zacznie mierzyć wysoko i piąć się w górę tabeli. Powoli i mozolnie, ale do celu. Do kolejnego, osiemnastego mistrzostwa.

I nim się obejrzymy, a dostaniemy zaproszenie na „osiemnastkę”. A wtedy to już tylko na tej Iglicy trójkolorowy sztandar powiesić. W końcu jak wisiała tam już kiedyś flaga Tybetu, to może i Śląska…

PS:

Nie obiecywałem we wstępie, że będzie o meczu. Ale z przykrością donoszę o kolejnej porażce Śląska Wrocław 76:85. Ale Wy to już przecież wiecie. Przeciążony od tych informacji jest internet, zapisano o tym wydarzeniu we wrocławskiej prasie wiele szpalt. Bo o Śląsku znów się pisze, choć  nie jest w dobrej formie. Najważniejsze jednak, że wrócił do gry.

Tomasz Armuła

Czytaj relację z meczu

Czytaj relację z akcji Niedziałka i Jaworskiego

Piąta kwarta. Wrocław koszem stoi!

Październik 14, 2011 Dodaj komentarz

Po trzech latach przerwy Śląsk Wrocław powrócił na parkiety ekstraklasy. Kibice z Dolnego Śląska czekali na to dokładnie 1096 dni. Długo ta klubowa reanimacja/ reaktywacja trwała, ale najwierniejsi fani się doczekali i przychodząc tłumnie na mecz z Zastalem Zielona Góra udowodnili, że we Wrocławiu wciąż jest boom i zapotrzebowanie na koszykówkę.

Ale sprzedaż internetowa nie wskazywała na duże zainteresowanie inauguracją PLK. Na trzy godziny przed meczem wciąż było do kupienia ponad 700 wejściówek. Okazało się jednak, że większość kibiców pojechała pod halę, żeby kupić bilety na miejscu. Nie dla wszystkich starczyło, bo był taki tłum, jak na finałach play off za najlepszych lat Śląska.

Rzuty osobiste. Zmora Śląska Wrocław (Fot. http://www.armulatomasz.wordpress.com)

Jednak fani przed spotkaniem byli świadkami organizacyjnej porażki. Do dyspozycji kibiców były tylko dwie kasy. Do każdej stał sznur ludzi i w każdej obsługiwała jedna kasjerka, która nie była w stanie zapanować nad sytuacją i sprzedawać biletów za pięciu.
No i był stres i nerwy jeszcze przed wejściem, a większość osób przybyła pod Orbitę na długo przed pierwszym gwizdkiem, więc miała prawo oczekiwać, że wejdzie na trybuny na czas.
Pod koniec pierwszej kwarty ludzie wciąż stali w kolejce, a organizatorzy walczyli z zepsutą drukarką do biletów. A była oczywiście jedna…

Sam mecz można podsumować krótko: poziom sportowy wrocławian nie ten, co kiedyś, ale atmosfera, jak przed laty. Śląsk straszył niską skutecznością. Przede wszystkim słabo wykonywał rzuty wolne i to w sumie przesądziło o wyniku końcowym, czyli minimalnej porażce gospodarzy. Mecz nie stał na wysokim poziomie, ale trzymał publikę w napięciu dosłownie do ostatniej sekundy. Zgodnie  z tradycją ostatnią minutę rywalizacji kibice oglądali na stojąco. Doping pełnej hali robił wrażenie, ale nie da się ukryć – kameralna Orbita nie może się równać z Halą Stulecia. Nie ta pojemność i przez to nie do końca ten klimat.

Czy działacze Śląska Wrocław mogą być spokojni o frekwencję w kolejnych

Walter Hodge. Z sędzią rozumiał się w tym meczu bez słów. (Fot. http://www.armulatomasz.wordpress.com)

meczach? Po tym co zobaczyli w środę wieczorem mogą raczej spać spokojnie, bo:

1. Kibiców na pewno nie odstraszą ceny biletów. Są niskie, czyli dopasowane do poziomu sportowego drużyny.

2. Co prawda mecze często są  wieczorem w środku tygodnia, ale nie są to żadne nowości dla kibica. Jak komuś zależy, to przyjdzie.

3. Podział wrocławskich kibiców na tych, którzy uznają i bojkotują ekstraklasowy Śląsk teoretycznie powinien zaszkodzić frekwencji, ale paradoksalnie może sprawić, że hala będzie zawsze pełna, ponieważ zwolennicy ekipy z wyższej klasy rozgrywkowej mogą przeprowadzać totalną mobilizację i walić na trybuny tłumami, żeby udowodnić przeciwnikom, że Śląsk powrócił, ma się dobrze, ma kibiców i zamierza walczyć z najlepszymi.

Robert Skibniewski. 16pkt (za dwa - 4/6; za trzy - 2/5; osobiste - 2/2) (Fot. http://www.armulatomasz.wordpress.com)

Jedyne co może odstraszyć publikę, to poziom sportowy 17-krotnych mistrzów Polski. Jeśli ekipa odbudowana przez Przemysława Koelnera będzie dostawała regularne baty od rywali, to kredyt zaufania fanów może szybko się wyczerpać, a ich cierpliwość skończyć.

Ale to przecież nie dotyczy prawdziwych kibiców, którzy nie mają wątpliwości, że kibicują „prawdziwemu Śląskowi”.

Tomasz A®muła

>>>Czytaj relację z meczu<<<