Archiwum

Archive for the ‘Sporty walki’ Category

Surowa lekcja od Doktora Kliczko

Wrzesień 14, 2011 Dodaj komentarz

Wstydu nie było, ale nie było też walki stulecia, czy nawet pojedynku roku. Starcie Witalij Kliczko-Tomasz Adamek, zgodnie z przewidywaniami, okazało się jednostronnym widowiskiem, w którym pierwszoplanową rolę zagrał Ukrainiec. Bo czy ktokolwiek wierzył w zwycięstwo Polaka w federacji WBC? Może tylko jacyś niepoprawni optymiści. Niestety sama wiara to przecież w boksie za mało i dlatego „Góralowi” z Żywca nie dawali żadnych szans bukmacherzy, koledzy po fachu i najbardziej prestiżowy magazyn bokserski „The Ring”.

Niektórzy pytają po co Tomasz Adamek w ogóle zdecydował się na tą walkę skoro wynik był od początku przesądzony. Odpowiedź jest prosta: prestiż sportowy i pieniądze. Nie każdy bokser ma prawo rzucić rękawice mistrzowi. Tu trzeba udowodnić, że się na takie wyróżnienie zasługuje. Przepustką do walki o tytuł mistrzowski jest ciężka praca, żmudne wspinanie się na szczyt i zwycięstwa, czyli wysoka pozycja w rankingu federacji WBC. To wszystko ma już Adamek na zawodowym ringu i dlatego spotkał go zaszczyt. Inaczej tego nazwać nie można, bo Kliczko zgadza się oklepywać do krwi tylko najlepszych na świecie.

Góral” nie mógł wygrać tego starcia, ale był w stanie przejść do historii, jako czwarty rywal Witalija Kliczko, który wytrzymał z Ukraińcem w ringu na stojąco do ostatniego gongu. Nie udało się, ale niewiele brakowało. Polak i tak stratny nie jest. Zyskał przecież finansowo i medialnie, bo fachowcy od boksu na całym świecie komentują jego postawę dość pozytywnie. „The Ring” napisał, że Adamek pozostawił po sobie lepsze wrażenie, niż Anglik David Haye w walce z młodszym z braci Kliczków-Władimirem. Ciężko się nie zgodzić. Haye przed walką zrobił wielkie show, które niewiele miało wspólnego z boksem. Na ringu co prawda pokazał genialną szybkość, zwinność, refleks i pierwszorzędną sztukę uników, ale w ogóle nie atakował, a zatem unikał nie tylko ciosów rywala, lecz samej walki.

Tomasz Adamek nie bał się atakować i postawił wszystko na jedną kartę, ponieważ nie miał nic do stracenia. Wiedział, że to jego walka życia i chciał to wykorzystać. Ale był bezradny od pierwszej do ostatniej minuty. Takie są fakty.  To nie było starcie gigantów. Gigant w wadze ciężkiej jest tylko jeden. O samej walce nie mam zamiaru pisać, bo każdy ją widział. Wszystko zostało już o niej chyba powiedziane i napisane, więc chciałem tylko krótko skomentować wypowiedzi obu bokserów po walce.

Polak przyznał na konferencji, że rywal był po prostu lepszy. Pełen szacunek, szczerość, postawa godna sportowca. Zupełna odwrotność Haye’a. Ten po porażce z Kliczko zrzucił winę na złamany palec, który jakoś nie przeszkadzał mu chwilę wcześniej w bieganiu po ringu. Anglik ma w sobie więcej z cyrkowca i showmana niż z boksera. Zupełne przeciwieństwo „Górala”, więc byłoby ciekawie, gdyby te przeciwieństwa przyciągnęły się kiedyś na jeden ring…

Adamek przeprosił również swoich kibiców za swoją postawę, bo obiecał zwycięstwo, a skończyło się rozczarowaniem. To są niepotrzebne słowa naszego pięściarza. W końcu skrzyżował rękawice z ikoną i żywą legendą boksu zawodowego, więc wszyscy oczywiście trzymali za niego kciuki, ale w jego sukces nikt nie wierzył. I nie piszę tego złośliwie. Ja tylko stwierdzam, że waga ciężka dzieli się dziś na Kliczkę i resztę świata. I ta cała reszta nie ma szans na zdobycie mistrzowskiego pasa dopóki „Doktor Żelazna pięść” nie zawiesi rękawic na kołku. Bokserom pozostaje żyć nadzieją, że to nastąpi wkrótce, bo Ukrainiec ma już czterdzieści lat i nie będzie przecież bił wiecznie…

Sam Kliczko stwierdził po walce, że Tomasz Adamek to rewelacyjny pięściarz i mistrz świata, ale… nie w wadze ciężkiej i przejście do tej kategorii wagowej było błędem. Kompletna bzdura. Nie rozumiem tego stwierdzenia. Czy mistrz świata federacji WBC powiedział to wszystkim czterdziestu trzem zawodnikom, którzy padali pod jego ciosami na dechy, czy tylko Polakowi? Przecież połowa z nich nie wystała do drugiej rundy, więc walczyła o wiele krócej od Adamka. Niby z tego Kliczki człowiek wykształcony z doktoratem i kilkoma językami, a nie potrafi zrozumieć, że nie ma żadnego godnego rywala w swojej klasie, lecz nie może w niej występować sam. Z  powodu jego dominacji nikt nie będzie zrzucał kilogramów, żeby go ominąć i walczyć o tytuły w innej kategorii. Powody są dwa. Po pierwsze Ukraińca nie da się ominąć, obejść ani przeskoczyć, a po drugie i bardziej na serio, to każdy ma ambicje, chce się pokazać, zarobić i szuka swojej szansy w walce z lepszymi od siebie.

W każdej dyscyplinie co jakiś czas pojawia się talent, który sprawia, że cała reszta rywali schodzi daleko w cień. Niektórzy twierdzą, że to najgorszy moment dla danego sportu, bo rozgrywki stają się przewidywalne, tracą dramaturgię i sens. Ja się z tym osobiście nie zgadzam, no bo czym byłaby koszykówka bez Jordana, hokej bez Gretzky’ego, kolarstwo bez Armstronga, żużel bez Rickardssona i boks bez Kliczko?

Tylko dzięki wybitnym sportowcom możemy być świadkami tworzenia się nowej historii i żywej legendy. A dla młodszych i słabszych zawodników, którym to się nie podoba mam dobrą radę. Jeśli nie możecie pokonać starych mistrzów w sportowej walce, to nie traćcie wiary i przede wszystkim cierpliwości. A wtedy dacie się herosom zestarzeć i weźmiecie ich na przeczekanie…

PS:

Dziękuję Bogu, że twarz Adamka po walce była bardziej pokiereszowana od szyby kokpitu samolotu, którym dzień po walce wracał do USA. W przeciwnym razie mielibyśmy drugą tragedię lotniczą ze sportem w tle w ciągu tygodnia…

Tomasz Armuła

Kategorie:Sporty walki Tagi: , ,