Strona główna > żużel,speedway > Ta ostatnia niedziela…

Ta ostatnia niedziela…

I wszystko jasne. Medale DMP rozdane. Nie było niedzieli cudów i wielkich niespodzianek. Każdy zna swoje miejsce w ligowym szeregu, ale niekoniecznie każdy dostał to, na co zasłużył.

Sprawiedliwie w półfinałach nie było, ale o tym już wszystko zostało napisane.

Bartosz Zmarzlik. Bohater pierwszego meczu Stal-Unibax.

Dzisiejsza walka o medale była nudna i przewidywalna. Torunianie byli faworytami do złota i po tym, jak nie weszli do finału odpuścili nawet walkę o brąz. Dość powszechne zjawisko w sporcie. Gorzowianie mieli chyba nerwy ze stali i z uporem maniaka niszczyli „Anioły” w każdym biegu. Duża w tym zasługa Bartosza Zmarzlika, który przywiózł w pierwszym meczu 14 punktów plus bonus. Straty 30 „oczek” nie dało się u siebie odrobić. Jednym słowem nuda. Brak emocji.

W finale Unia Leszno wyrobiła u siebie tylko czteropunktową przewagę. Za mało przed rewanżem w Zielonej Górze i nowi mistrzowie Polski nie mieli żadnych problemów z pokonaniem u siebie „Byków”. Falubaz wrócił na szczyt, ale po zmianie regulaminu działacze będą zmuszeni zbudować drużynę niemal od początku. Tylko jeden zawodnik z GP znajdzie miejsce w składzie od sezonu 2012. Ktoś musi odpaść, więc Protasiewicz, Hancock i Jonsson siedzą cicho, jak mysz pod miotłą i modlą się, żeby nie padło na nich. Nikt Falubazu nie chce opuścić. To żużlowa FC Barcelona. Duża kasa i jazda przy pełnych trybunach.

Ale regulamin jest bezwzględny, a zmiany nieuniknione.

Przepis o redukcji uczestników Grand Prix w składzie jest dla wielu nie do przyjęcia, ale mi to w ogóle ciśnienia nie podnosi. Bardziej czekam na powiększenie ligi. Chcę więcej spotkań! Sezon jest dla mnie zdecydowanie za krótki. Za to zima jest długa i można złapać doła, albo wpaść w kompletną depresję, jak młody junior ze świeżą licencją po pierwszym nieudanym meczu ligowym.

Rywalizacja najlepszych klubów żużlowych porywa polskich kibiców, ale decydujący wpływ na wyniki mają właściciele zespołów, prezesi i ich pieniądze. Przez lata dla bogaczy ukochana drużyna była drogą zabawką, która była przepustką do rozgłosu i sławy. Teraz to ma się zmienić. Przyszedł czas oszczędności i wyrzucania nadmiaru gwiazd ze składu. W Zielonej Górze prawdziwy ból głowy i płacz. Wręczyli im niby złote medale, ale po chwili zgasili na stadionie bursztynowe światło, okręcili bramę wjazdową łańcuchem i pozbawili wszelkich złudzeń. Takiego Falubazu za rok już nie będzie. Marne pocieszenie dla nich jest takie, że podobne problemy mają też inne bogate teamy.

Tylko ci biedniejsi, jakoś tak odetchnęli z ulgą i w zmianach regulaminowych szukają swojej szansy…

Falubaz przed ostatnią niedzielą był pewniakiem do złota, ale kibice z grodu Bachusa chyba nie byli tego do końca pewni, bo szukali wsparcia na górze. I to dosłownie, ponieważ pierwszym kibicem swojego klubu ustanowili Chrystusa Króla ze Świebodzina, który miał im pomóc w walce w finale. Wystarczyło upić pana Zbyszka, który jest nocnym stróżem ogromnego pomnika i zarzucić czterdziestometrowy szalik w barwach Falubazu na szyję Chrystusa.

Boże, jakie to polskie i głupie do bólu…

Zobacz relację stróża Zbyszka…

Reklamy
Kategorie:żużel,speedway
  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: