Strona główna > Kolarstwo > Uparty jak osioł, wściekły jak osa, czyli…

Uparty jak osioł, wściekły jak osa, czyli…

Głównie o sobie z przymrużeniem oka

Chciałem przedwczoraj wsiąść na rower i zrobić rundę po szosie w ramach przygotowań do Tour de Pologne dla amatorów, ale zmogło mnie strasznie i przykuty do łóżka oglądałem jednym okiem senny etap Vuelta a Espana. I to dosłownie jednym.

Od kilku miesięcy trzymam się planu i wyrabiam na rowerze 200 kilometrów w miesiącu. Wynik może nie powala na kolana, ale powinien wystarczyć, żeby dokładnie za rok przejechać trasę TdP dla amatorów. W sumie nie wiadomo jeszcze co wymyśli Czesław Lang, ale po tak trudnym tegorocznym etapie trzeba się spodziewać najgorszego.

Szczytny cel, bo wyścig wpierał fundację Ewy Błaszczyk „A kogo?”, na starcie gwiazdy sportu, telewizji i przede wszystkim ośmiuset amatorów, którzy postawili sobie za cel dojechać do mety. Podobno łatwo nie było, bo Lang amatorów nie oszczędzał i zafundował im ścianę płaczu, czyli podjazd pod Gliczarów, na który wspinali się zawodowcy w TdP. Fajnie to widać na jutjubie, a przede wszystkim w dokumencie zrealizowanym przez TVP Sport, który pewnie jeszcze będzie powtarzany w tej stacji.

Ale to już historia i to bez mojego udziału, więc wracam do przygotowań do TdPA 2012. Wyrabiam te swoje nieszczęsne kilometry na rowerze szosowym zawsze w okularach i w kasku. Dla bezpieczeństwa. I wszystko na nic. Na ostatnim treningu dostałem osą między oczy. Jak mogła mnie trafić w centymetrową szparę między kaskiem i okularami? Nie wiem, ale myślę, że łatwiej trafić szóstkę w totka, więc od dzisiaj gram. Dojechałem jakoś do domu i to na szczęście nie na ślepo, ale po kilku godzinach nie byłem w stanie otworzyć oka. No i wstyd się przyznać, ale skończyło się wzięciem dopingu w szpitalu, czyli sterydy w tyłek i coś tam jeszcze w żyłę plus tabletki. No i chyba wkrótce alergolog podejmie decyzję, czy oprócz pompki i zapasowej dętki, będę musiał wozić pod siodłem strzykawki do walki z owadzim jadem. Taki doping na legalu. Mówię wam, kolarstwo jest bardziej niebezpieczne od żużla! (Ale o tym jeszcze kilka słów za parę dni).

Adamek Vs Kliczko -10.09.2011 Wrocław

No i tak leżę w tym łóżku lekko śnięty przez tabletki i nudny płaski etap hiszpańskiej Vuelty, aż mi się oczy zamykają. To znaczy jedno mi się zamyka, bo drugie jest zamknięte non stop, ponieważ wyglądam tak, jakbym chciał, żeby wyglądał Kliczko za dwa tygodnie po walce z Adamkiem. Pomarzyć zawsze można, ale z tych fantazji wybudził mnie sprint z udziałem Kittela, Sagana i Freire. Do walki z najlepszymi włączył się Michał Gołaś, ale Tyler Farrar zahaczył go kołem i posłał na asfalt przed samą kreską. Polak poharatał nieco głowę i kilka minut dochodził do siebie. Próbował nawet na szybko zatamować krwawienie z nosa. No i znów polała się polska krew, choć tym razem nie w Poznaniu…*

Jak patrzyłem na ambitnego Gołasia wsiadającego ponownie na rower, żeby po karambolu minąć metę, to pomyślałem sobie, że ja przez swoją kolarską „kontuzję” jestem za bardzo wściekły jak osa, a za mało uparty jak osioł. Dlatego wstaję z łóżka i jadę dziś dalej, żeby za rok nie było wstydu. Taki jest plan. W końcu to mój czas walki. I czas honoru…:)

 

—-

A póki co, to o Vuelcie mogę powiedzieć jedynie z dużym przymrużeniem oka:

Duży tam spokój

Nic się nie dzieje

Nikt się nie bawi

Nikt się nie ściga

Wszyscy się nudzą…

Jednak to się jeszcze rozkręci. Będzie walka, a faworytów do końcowego zwycięstwa wielu.

Ale ostatecznie to Joaquim Rodriguez z rosyjskiej Katiuszy prawdopodobnie złapie w Madrycie byka za rogi. Musi tylko wreszcie być w indywidualnej wojnie na czas  szybki i skuteczny, jak Organy Stalina.

Ale to tylko tak na moje oko oczywiście…

Tomasz „Osa” Armuła

 

*

Bohdan Tomaszewski (Fot. http://www.logan-tomaszewski.pl/)

Mój Ojciec ze stadionu X-Lecia w 1962 podczas Wyścigu Pokoju. Najsłynniejsze sprawozdanie miało miejsce w Poznaniu, gdy w tunelu pojawił się radziecki kolarz z podniesioną ręką, w której trzymał pompkę, a tuż za nim Polak z zakrwawioną głową. Mój Ojciec krzyknął: “Znów polała się polska krew w Poznaniu!”.

(http://www.logan-tomaszewski.pl/)

Reklamy
Kategorie:Kolarstwo
  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: