Strona główna > żużel,speedway > Totalna niemoc, kompletny pech

Totalna niemoc, kompletny pech

Tydzień temu śmiałem się, że Marma Rzeszów wykluczyła się z dalszej walki w play off po blamażu u siebie z Falubazem. I już nawet przy odrobinie fuksa widziałem Spartę Wrocław w półfinale. Ale limit szczęścia Sparty się wyczerpał i miano szczęśliwego przegranego przypadnie raczej Unii Leszno. Już w trzecim wyścigu meczu Sparty z Unibaxem poważny upadek zaliczył Tomasz Jędrzejak. „Ogór” stoczył świetną walkę z Chrisem Holderem, ale po tym jak stracił prowadzenie nie odpuścił i wbił się w koło Australijczyka. Efekt był taki, że przeleciał przez kierownicę i runął na tor. Szkoda, bo bieg układał się remisowo i stawianie wszystkiego na jedna kartę w trzecim wyścigu meczu było zbędne. A tak Jędrzejak do kolejnego swojego biegu nie wyjechał, a później zrobił punkt i dwa zera. Za duża strata dla zespołu.

Tomasz Jędrzejak. Szkoda, że jednak nie odpuścił...

W tym meczu dla gospodarzy wszystko układało się nie tak. Znowu zawodził Kennteh Bjerre i beznadziejnie zaczął zawody Piotr Świderski. Mniej więcej po sześciu biegach wiadomo było, że tu nie ma komu jechać i o dobrym wyniku trzeba zapomnieć.

Niestety najgorsze było dopiero przed nami. W jedenastym wyścigu kapitan wrocławskiej Sparty zaliczył upadek na wyprostowanym motocyklu. Przydzwonił z taką mocą w bandę, że prześwidrował na wylot nie tylko dmuchawca, ale też dechy. To był gwóźdź do wrocławskiej trumny i koniec marzeń o dobrym rezultacie końcowym. Bo właściwie o wyniku to już nikt nie myślał. Ważniejsze było, czy Piotr Świderski wyjdzie z tej kraksy w jednym kawałku. Kibice za upadek „Świdra” obwinili Holdera. Wygwizdali go i zbesztali słownie. Zupełnie niesłusznie. To była walka w pierwszym łuku i to Kennteh Bjerre zaczął kłaść Australijczyka na Polaka. No i efekt domina w pierwszym łuku murowany.

Chris Holder święty nie jest, ale w niedzielę jechał fair play.

Tu winnego nie ma. Gwizdy nie pomogą. A Holder był pierwszym, który złapał za motor, aby go odciągnąć, żeby służby medyczne mogły w ogóle zacząć poszukiwania Świderskiego pod bandą. Diagnoza nie jest optymistyczna. Kapitan Sparty już w tym roku na tor nie wyjedzie.

Żal mi tego zawodnika. Podziwiam jego waleczność i zaangażowanie. A kiedy znajomi pytają mnie, czemu akurat jemu tak szczególnie kibicuję, to żartuję, że to dlatego, bo obaj urodziliśmy się 11.05.1983 roku i pewnie przyszliśmy na świat w jednym szpitalu, więc jeden został żużlowcem, a drugi nie miał wyjścia i musiał pisać o tym sporcie. „Świder”, wracaj szybko na tor. Kibice czekają. A mi się tematy do pisania kończą.

Piotr Świderski. Największy pechowiec meczu.

Upadek „Świdra”

Na konferencji podsumował cały mecz Piotr Baron, który był jedynym przedstawicielem gospodarzy na spotkaniu i tłumaczył, czym to jest spowodowane. – Gratulacje dla Torunia. Goście pojechali świetny mecz. My mieliśmy sporego pecha. Najpierw upadł Tomek Jędrzejak i właściwie wszystko od tego się zaczęło. Po tej kraksie z drużyny zeszło lekko powietrze. A później było już tylko gorzej. To nie jest tak, że w jedenastym biegu przewrócił nam się zawodnik i ja mogę o tym mówić spokojnie. Przede wszystkim jest to nasz przyjaciel, z którym pracowaliśmy bardzo ciężko i jest nam go bardzo szkoda. Zaraz pojedziemy do szpitala i będziemy wiedzieć więcej, co się z nim dzieje. Załatwimy mu najlepszą opiekę, jaką można. Przypuszczenia są takie, że Piotrek ma złamane kości podudzia i może jeszcze żebra. Przepraszam, że żadnego żużlowca z Wrocławia na tej konferencji nie ma. Oni chcieli przyjść, ale obiecaliśmy sobie, że godnie pożegnamy się z kibicami i wszyscy są teraz właśnie na tym spotkaniu. To nie brak odwagi po porażce. To ukłon w stronę kibiców – tłumaczył Baron.

Maciej Janowski. Pożegnanie z kibicami. Oby tylko na okres zimowy...

Wrocławianie ulegli różnicą 26 punktów. Leszczynianie dość nieoczekiwanie przegrali u siebie z Gorzowem 39:51, czyli mają -12 małych punktów. Falubaz rozjechał Marmę Rzeszów w dwumeczu i jest lepszy od rywali o 58 oczek.

Co to właściwie oznacza? „Byki” wejdą do półfinału, mimo że nie wygrają żadnego meczu w pierwszej rundzie play off. Chyba, że Sparta przegra za tydzień 40:50 w Grodzie Kopernika, a Tomasz Gollob z ekipą Stali pobije Unię Leszno w stosunku 58:32.

Mówicie, że to niemożliwe? Pewnie macie rację. Tylko pamiętajcie, że w niedzielę we Wrocławiu około godziny 15. nikt nie wierzył, że Sparta ledwo dociągnie w meczu do 30 punktów. To byłoby niemożliwe! A jednak się stało. No to jedziemy dalej, a co ma być, to będzie. Bo żużel to taki sport, gdzie wszystko może się zdarzyć i nie ma sensu wypełniać programu zawodów przed rozpoczęciem meczu.

Tomek_”Jawor”_ A®muła

Reklamy
Kategorie:żużel,speedway
  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: