Strona główna > żużel,speedway > Wrocławski ser szwajcarski, czyli…

Wrocławski ser szwajcarski, czyli…

Unia zgasi wrocławski ogień

Myślałem, że mam dar jasnowidzenia i potrafię na trzy kolejki przed końcem rundy zasadniczej Speedway Ekstraligi cokolwiek przewidzieć. Myliłem się. Dwadzieścia lat chodzę na żużel, kilka lat krążę między konferencjami prasowymi i parkingiem Sparty, a wciąż jestem zaskakiwany tym, co się w czarnym sporcie dzieje.

Trzy tygodnie temu chciałem wszystkim wmówić, że występ wrocławskiej Sparty Wrocław w fazie play – off jest pewny. Możecie o tym przeczytać TUTAJ. Jednak od tamtego czasu doszło do dwóch dziwnych sytuacji. Po pierwsze: Tarnów wygrał u siebie z beznadziejną Częstochową na tyle wysoko (56:34), że zgarnął trzy punkty. Po drugie: ta sama Częstochowa rozhartowała u siebie gorzowską Stal z Tomaszem Gollobem na czele! I teraz nic nie jest pewne. Scenariusz przeciwko Sparcie pisany. A było tak pięknie. Było tak blisko. Wszystko z matematyczną precyzją wyliczone. Nic z tego. Dreszczowiec trwa, bo rywale nie chcą jechać, jak im ci z Wrocławia zagrają.

Do końca rundy zasadniczej została zaledwie kolejka. Włókniarz już nie jedzie i czeka na rozstrzygnięcie meczu w Tarnowie. Częstochowskie „Lwy” wypatrują ofiarę, która stoczy z nimi pojedynek o utrzymanie w lidze.

Jeśli nie wiecie kto to będzie, to się nie martwcie. Już odpowiadam, bo mam dar jasnowidzenia na rundę przed końcem rozgrywek. Otóż zespołem, który będzie rzucony na dno tabeli „Lwom” na pożarcie będzie Sparta Wrocław. A można było wygrać u siebie z Apatorem Toruń i już nie oglądać się na innych…(czytaj tutaj)

Jeszcze na początku lipca wystarczyło, że ekipa z Dolnego Śląska przegrałaby ostatni mecz, ale zdobyła punkt bonusowy w dwumeczu. I to był scenariusz do zrealizowania, bo pierwsze starcie zakończyło się wynikiem 59:31 dla Sparty. W tej chwili to już za mało, ponieważ sam punkt bonusowy w Tarnowie nic żółto-czerwonej ekipie nie daje. Kto wygra w niedzielę ten wejdzie do play-off. Sparta cały sezon jedzie ambitnie i walecznie, ale głównie przegrywa. A jak stwierdził ostatnio Piotr Baron: „Za styl nikt punktów w lidze nie rozdaje.”

Piotrek, walczymy do końca, ale jak będzie trzeba, to przełkniemy gorycz porażki.

Oskubać „Jaskółki” na ich torze z trzech punktów będzie bardzo trudno. Jak trudny to teren przekonały się ekipy z Częstochowy, Rzeszowa i Leszna.

Unia i Sparta to zespoły własnego toru. Jeśli już wygrywają to tylko u siebie. Wrocławianie mają takie dziury w składzie, że przypominają ser szwajcarski. Ściągają zawodników do składu, którzy nie potrafią już/jeszcze jeździć w lewo na poziomie ekstraligowym, bo muszą wyrobić dolny KSM.

Tak się kariery na wyjeździe nie zrobi. Tu powoli trzeba myśleć, jak ratować ekstraligę w barażu.

Piotr Baron ma na to sposób. Zdradził go ostatnio na konferencji prasowej po meczu z Toruniem. Co prawda miał go wykorzystać w play – off, ale to nie ma znaczenia. Przepis na sukces jest prosty: zrobić „Lwom” kopę do połowy koła na własnym torze, żeby nie mogli w ogóle skręcać w lewo.

A dla kibiców wrocławskich mały apel. Słowami Armuły się nie martwcie, bo moje zdolności przepowiadania przyszłości nie są potwierdzone.

Dlatego ducha i wrocławskiego ognia nie gaście. Ale rywala nigdy nie lekceważcie.

Tomasz_A ® muła

Reklamy
Kategorie:żużel,speedway
  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: